Giełda Binance - Rejestracja Giełda Bybit - Rejestracja Giełda Bingx - Rejestracja

Ustawa o Kryptowalutach - O co chodzi? Co naprawdę zawiera?
#1

Ustawa o Kryptowalutach - O co chodzi? Co naprawdę zawiera?


Jak się domyślacie na podstawie reakcji społeczności kryptowalutowej, politycy Platformy Obywatelskiej prowadzą aktualnie kampanię dezinformacyjną dotyczącą polskiej ustawy o kryptowalutach. Jakoby ustawa miała chronić inwestorów. To jednak propaganda szerzona przez partię rządzącą - ustawa przygotowana przez rząd nadreguluje rynek, a nie chroni. Poniżej wytłumaczę Wam różnice pomiędzy tą ustawą i wymogami MiCA dla UE. Uznałem, że warto przygotować taki materiał, bo niestety, polskie media są marionetkami na usługach partii i bardzo trudno dziś w Polsce o wiarygodne źródło prawdy - wszystko to niestety propaganda.


Jeżeli chodzi o odpowiedzialność karnąMiCA wprowadza tylko kary administracyjne (finansowe). Kwestie karne pozostawia poszczególnym krajom. Polska natomiast usiłuje wprowadzić niezwykle surową odpowiedzialność karną. Za działalność bez zezwolenia (np. emisję tokenów bez zgody KNF) grozi grzywna i kara pozbawienia wolności do lat 5.


Co z blokowaniem środków/rachunków/portfeli?
Oczywiście MiCA nie przewiduje tak drastycznych środków w procedurze administracyjnej (skupia się na zawieszeniu oferty). KNF ma otrzymać uprawnienia do samodzielnego blokowania rachunków (bankowych i krypto) na 96 godzin. Prokurator może to przedłużyć aż do 6 miesięcy. Tak więc środki inwestorów w Polsce byłyby blokowane na pstryknięcie palca (z pewnością bardzo często "bo tak").



Blokowanie stron WWW. MiCA nie nakłada obowiązku tworzenia rejestru domen zakazanych na poziomie krajowym. KNF natomiast chce prowadzić rejestr domen internetowych wykorzystywanych nielegalnie. Wpis do rejestru oznacza zablokowanie dostępu do strony w Polsce.



Kary finansowe. MiCA: Do 5–15 mln EUR lub % obrotu (w zależności od przewinienia). Według polskiej ustawy - przeliczenie kwot na PLN (np. do 20 mln PLN), ale w połączeniu z ryzykiem karnym sankcja jest znacznie bardziej dotkliwa dla osób fizycznych.



Nadzór nad rynkiem. MiCA proponuje wyznaczenie organu nadzoru (w Polsce KNF). Współpraca z ESMA/EBA. I tyle. Polska ustawa daje zaś KNF potężne narzędzia śledcze i sankcyjne, wykraczające poza standardowy nadzór administracyjny, zbliżając go do uprawnień
 prokuratorskich.


Jeżeli chodzi o opłaty nadzorcze, to MiCA nie reguluje wysokości opłat krajowych. Polska ustawa wprowadza roczne opłaty nadzorcze (np. 0,5% przychodów dla niektórych podmiotów), co jest krytykowane jako dodatkowe obciążenie dla branży („podatek od krypto”).


Ryzyko więzienia za „testy”. W świetle polskiego projektu, jeśli Twoje „publiczne testowanie” zostanie uznane za ofertę publiczną bez wymaganych dokumentów (nawet jeśli to tylko „beta”), nie ryzykujesz już tylko grzywny (jak w MiCA). Ryzykujesz postępowanie karne.



Tworzenie tokenów dla zabawy np. memecoinów może się dla Polaków naprawdę źle skończyć, nawet jeśli będą to memecoiny o znikomych kapitalizacjach.


Brak dedykowanej „Piaskownicy Krypto”: Polska ustawa nie tworzy nowej, specjalnej „piaskownicy” (sandbox) tylko dla kryptoaktywów w samej ustawie. Istnieje ogólna Piaskownica Regulacyjna KNF (dla FinTech), ale wejście do niej to skomplikowany proces administracyjny.
Nie ma mechanizmu „zgłoś i testuj na brudno”, który chroniłby Cię przed odpowiedzialnością karną z automatu. Nie ma więc przewidzianego ani jednego narzędzia, które służyłoby rozwojowi krypto, mimo że zadbano o cały szereg nadregulacji i kar.


Możliwość blokady:
Jeśli KNF uzna, że Twoja strona z „testowym tokenem” narusza przepisy (np. wprowadza w błąd lub jest ofertą bez prospektu), może trafić do Rejestru Domen, a dostęp do niej zostanie odcięty w Polsce w ciągu 48h. Na pstryknięcie palcem. Bo komuś się nie spodobała.



Polskie przepisy są znacznie bardziej represyjne niż „czysta” MiCA. Unijne rozporządzenie traktuje rynek krypto głównie jako rynek finansowy (kary pieniężne), podczas gdy polska propozycja dokłada do tego warstwę prawa karnego i narzędzi siłowych (blokady kont, domen), traktując naruszenia niemal na równi z przestępstwami gospodarczymi. To nie tylko nadregulowanie rynku krypto, ale kolejny już atak partii rządzącej na wolność, która w Polsce jest coraz bardziej ograniczana.



Nadzór, zakazy, kary, podatki... by żyło Wam się "bezpiecznie"  - to narracja, której w połączeniu z powszechną dezinformacją i propagandą - a także "szczuciem" Polaków na Polaków (dając przykład i nazywając ich np. "ruskimi agentami"/"ruskimi onucami") - bliżej do standardów reżimu niż państwa demokratycznego. Dokąd zmierzasz, Polsko?
Odpowiedz
#2

O, w końcu ktoś pięknie wypunktował to, czego naprawdę dotyczy ta ustawa i skąd sprzeciw ze strony prawicy. Prawda jest taka, że narracja od początku była taka, że ustawa ma chronić inwestorów, tymczasem jak zwykle nasz rząd pod przykrywką czegoś takiego próbował przepchnąć wiele innych - szkodliwych - rzeczy. Dla swojego własnego interesu i interesu banków. Tak jest z większością ustaw, które odrzuca Karol Nawrocki, ale jako, że mówi się tylko o tych dobrych stronach, a nie tym, co złe, to potem idzie propaganda w social mediach i prezydent jest przedstawiany w sposób negatywny. To w zasadzie jedno z niewielu państw, gdzie nie szanuje się własnego prezydenta, szok.
Odpowiedz
#3

Brawa za podsumowanie tej syfiastej i nadregulującej ustawy. W końcu ktoś napisał prawdę i sam już nie wiem, skąd ta fiksacja PO na punkcie krypto, bo temat dotyczy stosunkowo małej grupy Polaków tak czy inaczej. Dezinformacja poszła na grubo, na szczęście wiele dużych profili jak Coin Bureau czy Cointelegraph również napisali prawdę, co poszło trochę w świat - przynajmniej tyle. Chodzi tu o własny interes rządu czy politykę zgodną z UE, a więc ograniczać, zakazywać, zniewalać i wprowadzać CBDC?
Odpowiedz
#4

Pięknie wytłumaczone. Mam nadzieję, że zainteresowane osoby trafią na ten wpis i obalimy narrację dezinformacji, bo naprawdę Polska zaczyna przypominać już powoli Rosję - kampanie w mediach społecznościowych wprowadzające obywateli w błąd, propaganda na portalach newsowych i w mediach mainstreamowych. Zmierza to w złą stronę. Zamiast standardowej MiCA, dostajemy nadregulacyjną i niszczącą ustawę, której celem jest dojenie ludzi z kolejnych pieniędzy, karanie za innowacje i ograniczanie... jak zresztą na wielu innych polach, gdzie rząd nie powinien robić nic.

Lepiej by się zajęli programem 800+, bo u moich sąsiadów dziecko chowa się samo, rodzice (oboje) nie pracują, bo codziennie piją i balują, a pracy szukać nie mają powodu, bo jest tyle socjali, że im starcza - to jest niepojęte, że rząd w zasadzie tworzy całe pokolenia nierobów-alkoholików, na których normalni ludzie, jakby za karę za to, że pracują, muszą zasuwać.
Odpowiedz
#5

Ta ustawa to porażka. Zastanawiam się jak można w ogóle podawać (mam na myśli polityków) błędne informacje na jej temat, wprowadzać ludzi ogólnie w błąd co do tego, co jest procedowane tak naprawdę - czy to w ogóle jest zgodne z prawem? Politycy nie powinni przedstawić tej ustawy tak, jak to wygląda w rzeczywistości, zamiast siać dezinformację? Nie wiem czy w Polsce mamy bezprawie, czy zwyczajnie robienie wyborców/obywateli w c*ula jest legalne
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości