12-06-2025, 10:11 AM
Ustawa o Kryptowalutach - O co chodzi? Co naprawdę zawiera?
Jak się domyślacie na podstawie reakcji społeczności kryptowalutowej, politycy Platformy Obywatelskiej prowadzą aktualnie kampanię dezinformacyjną dotyczącą polskiej ustawy o kryptowalutach. Jakoby ustawa miała chronić inwestorów. To jednak propaganda szerzona przez partię rządzącą - ustawa przygotowana przez rząd nadreguluje rynek, a nie chroni. Poniżej wytłumaczę Wam różnice pomiędzy tą ustawą i wymogami MiCA dla UE. Uznałem, że warto przygotować taki materiał, bo niestety, polskie media są marionetkami na usługach partii i bardzo trudno dziś w Polsce o wiarygodne źródło prawdy - wszystko to niestety propaganda.
Jeżeli chodzi o odpowiedzialność karną, MiCA wprowadza tylko kary administracyjne (finansowe). Kwestie karne pozostawia poszczególnym krajom. Polska natomiast usiłuje wprowadzić niezwykle surową odpowiedzialność karną. Za działalność bez zezwolenia (np. emisję tokenów bez zgody KNF) grozi grzywna i kara pozbawienia wolności do lat 5.
Co z blokowaniem środków/rachunków/portfeli? Oczywiście MiCA nie przewiduje tak drastycznych środków w procedurze administracyjnej (skupia się na zawieszeniu oferty). KNF ma otrzymać uprawnienia do samodzielnego blokowania rachunków (bankowych i krypto) na 96 godzin. Prokurator może to przedłużyć aż do 6 miesięcy. Tak więc środki inwestorów w Polsce byłyby blokowane na pstryknięcie palca (z pewnością bardzo często "bo tak").
Blokowanie stron WWW. MiCA nie nakłada obowiązku tworzenia rejestru domen zakazanych na poziomie krajowym. KNF natomiast chce prowadzić rejestr domen internetowych wykorzystywanych nielegalnie. Wpis do rejestru oznacza zablokowanie dostępu do strony w Polsce.
Kary finansowe. MiCA: Do 5–15 mln EUR lub % obrotu (w zależności od przewinienia). Według polskiej ustawy - przeliczenie kwot na PLN (np. do 20 mln PLN), ale w połączeniu z ryzykiem karnym sankcja jest znacznie bardziej dotkliwa dla osób fizycznych.
Nadzór nad rynkiem. MiCA proponuje wyznaczenie organu nadzoru (w Polsce KNF). Współpraca z ESMA/EBA. I tyle. Polska ustawa daje zaś KNF potężne narzędzia śledcze i sankcyjne, wykraczające poza standardowy nadzór administracyjny, zbliżając go do uprawnień prokuratorskich.
Jeżeli chodzi o opłaty nadzorcze, to MiCA nie reguluje wysokości opłat krajowych. Polska ustawa wprowadza roczne opłaty nadzorcze (np. 0,5% przychodów dla niektórych podmiotów), co jest krytykowane jako dodatkowe obciążenie dla branży („podatek od krypto”).
Ryzyko więzienia za „testy”. W świetle polskiego projektu, jeśli Twoje „publiczne testowanie” zostanie uznane za ofertę publiczną bez wymaganych dokumentów (nawet jeśli to tylko „beta”), nie ryzykujesz już tylko grzywny (jak w MiCA). Ryzykujesz postępowanie karne.
Tworzenie tokenów dla zabawy np. memecoinów może się dla Polaków naprawdę źle skończyć, nawet jeśli będą to memecoiny o znikomych kapitalizacjach.
Brak dedykowanej „Piaskownicy Krypto”: Polska ustawa nie tworzy nowej, specjalnej „piaskownicy” (sandbox) tylko dla kryptoaktywów w samej ustawie. Istnieje ogólna Piaskownica Regulacyjna KNF (dla FinTech), ale wejście do niej to skomplikowany proces administracyjny.
Nie ma mechanizmu „zgłoś i testuj na brudno”, który chroniłby Cię przed odpowiedzialnością karną z automatu. Nie ma więc przewidzianego ani jednego narzędzia, które służyłoby rozwojowi krypto, mimo że zadbano o cały szereg nadregulacji i kar.
Możliwość blokady: Jeśli KNF uzna, że Twoja strona z „testowym tokenem” narusza przepisy (np. wprowadza w błąd lub jest ofertą bez prospektu), może trafić do Rejestru Domen, a dostęp do niej zostanie odcięty w Polsce w ciągu 48h. Na pstryknięcie palcem. Bo komuś się nie spodobała.
Polskie przepisy są znacznie bardziej represyjne niż „czysta” MiCA. Unijne rozporządzenie traktuje rynek krypto głównie jako rynek finansowy (kary pieniężne), podczas gdy polska propozycja dokłada do tego warstwę prawa karnego i narzędzi siłowych (blokady kont, domen), traktując naruszenia niemal na równi z przestępstwami gospodarczymi. To nie tylko nadregulowanie rynku krypto, ale kolejny już atak partii rządzącej na wolność, która w Polsce jest coraz bardziej ograniczana.
Nadzór, zakazy, kary, podatki... by żyło Wam się "bezpiecznie" - to narracja, której w połączeniu z powszechną dezinformacją i propagandą - a także "szczuciem" Polaków na Polaków (dając przykład i nazywając ich np. "ruskimi agentami"/"ruskimi onucami") - bliżej do standardów reżimu niż państwa demokratycznego. Dokąd zmierzasz, Polsko?
Jak się domyślacie na podstawie reakcji społeczności kryptowalutowej, politycy Platformy Obywatelskiej prowadzą aktualnie kampanię dezinformacyjną dotyczącą polskiej ustawy o kryptowalutach. Jakoby ustawa miała chronić inwestorów. To jednak propaganda szerzona przez partię rządzącą - ustawa przygotowana przez rząd nadreguluje rynek, a nie chroni. Poniżej wytłumaczę Wam różnice pomiędzy tą ustawą i wymogami MiCA dla UE. Uznałem, że warto przygotować taki materiał, bo niestety, polskie media są marionetkami na usługach partii i bardzo trudno dziś w Polsce o wiarygodne źródło prawdy - wszystko to niestety propaganda.
Jeżeli chodzi o odpowiedzialność karną, MiCA wprowadza tylko kary administracyjne (finansowe). Kwestie karne pozostawia poszczególnym krajom. Polska natomiast usiłuje wprowadzić niezwykle surową odpowiedzialność karną. Za działalność bez zezwolenia (np. emisję tokenów bez zgody KNF) grozi grzywna i kara pozbawienia wolności do lat 5.
Co z blokowaniem środków/rachunków/portfeli? Oczywiście MiCA nie przewiduje tak drastycznych środków w procedurze administracyjnej (skupia się na zawieszeniu oferty). KNF ma otrzymać uprawnienia do samodzielnego blokowania rachunków (bankowych i krypto) na 96 godzin. Prokurator może to przedłużyć aż do 6 miesięcy. Tak więc środki inwestorów w Polsce byłyby blokowane na pstryknięcie palca (z pewnością bardzo często "bo tak").
Blokowanie stron WWW. MiCA nie nakłada obowiązku tworzenia rejestru domen zakazanych na poziomie krajowym. KNF natomiast chce prowadzić rejestr domen internetowych wykorzystywanych nielegalnie. Wpis do rejestru oznacza zablokowanie dostępu do strony w Polsce.
Kary finansowe. MiCA: Do 5–15 mln EUR lub % obrotu (w zależności od przewinienia). Według polskiej ustawy - przeliczenie kwot na PLN (np. do 20 mln PLN), ale w połączeniu z ryzykiem karnym sankcja jest znacznie bardziej dotkliwa dla osób fizycznych.
Nadzór nad rynkiem. MiCA proponuje wyznaczenie organu nadzoru (w Polsce KNF). Współpraca z ESMA/EBA. I tyle. Polska ustawa daje zaś KNF potężne narzędzia śledcze i sankcyjne, wykraczające poza standardowy nadzór administracyjny, zbliżając go do uprawnień prokuratorskich.
Jeżeli chodzi o opłaty nadzorcze, to MiCA nie reguluje wysokości opłat krajowych. Polska ustawa wprowadza roczne opłaty nadzorcze (np. 0,5% przychodów dla niektórych podmiotów), co jest krytykowane jako dodatkowe obciążenie dla branży („podatek od krypto”).
Ryzyko więzienia za „testy”. W świetle polskiego projektu, jeśli Twoje „publiczne testowanie” zostanie uznane za ofertę publiczną bez wymaganych dokumentów (nawet jeśli to tylko „beta”), nie ryzykujesz już tylko grzywny (jak w MiCA). Ryzykujesz postępowanie karne.
Tworzenie tokenów dla zabawy np. memecoinów może się dla Polaków naprawdę źle skończyć, nawet jeśli będą to memecoiny o znikomych kapitalizacjach.
Brak dedykowanej „Piaskownicy Krypto”: Polska ustawa nie tworzy nowej, specjalnej „piaskownicy” (sandbox) tylko dla kryptoaktywów w samej ustawie. Istnieje ogólna Piaskownica Regulacyjna KNF (dla FinTech), ale wejście do niej to skomplikowany proces administracyjny.
Nie ma mechanizmu „zgłoś i testuj na brudno”, który chroniłby Cię przed odpowiedzialnością karną z automatu. Nie ma więc przewidzianego ani jednego narzędzia, które służyłoby rozwojowi krypto, mimo że zadbano o cały szereg nadregulacji i kar.
Możliwość blokady: Jeśli KNF uzna, że Twoja strona z „testowym tokenem” narusza przepisy (np. wprowadza w błąd lub jest ofertą bez prospektu), może trafić do Rejestru Domen, a dostęp do niej zostanie odcięty w Polsce w ciągu 48h. Na pstryknięcie palcem. Bo komuś się nie spodobała.
Polskie przepisy są znacznie bardziej represyjne niż „czysta” MiCA. Unijne rozporządzenie traktuje rynek krypto głównie jako rynek finansowy (kary pieniężne), podczas gdy polska propozycja dokłada do tego warstwę prawa karnego i narzędzi siłowych (blokady kont, domen), traktując naruszenia niemal na równi z przestępstwami gospodarczymi. To nie tylko nadregulowanie rynku krypto, ale kolejny już atak partii rządzącej na wolność, która w Polsce jest coraz bardziej ograniczana.
Nadzór, zakazy, kary, podatki... by żyło Wam się "bezpiecznie" - to narracja, której w połączeniu z powszechną dezinformacją i propagandą - a także "szczuciem" Polaków na Polaków (dając przykład i nazywając ich np. "ruskimi agentami"/"ruskimi onucami") - bliżej do standardów reżimu niż państwa demokratycznego. Dokąd zmierzasz, Polsko?

