01-10-2026, 01:22 PM
Rafał Zaorski gra na spadki złota i srebra w styczniu 2026!
Rafał Zaorski po raz kolejny ustawia się pod prąd rynkowych emocji. Znany spekulant otwarcie deklaruje, że w styczniu 2026 roku spodziewa się wyraźnej korekty na rynku złota i srebra. Jego zdaniem ostatni rajd cenowy był efektem świątecznej niskiej płynności, narracji wojennych oraz krótkoterminowej paniki inwestorów. „Kupuj plotki, sprzedawaj fakty” – przypomniał na platformie X, wskazując, że euforia zaczyna przypominać klasyczną bańkę spekulacyjną.
Zaorski zwraca uwagę na geopolitykę i nierówny dostęp do zasobów srebra. Największe złoża znajdują się w Amerykach i Australii, czyli w strefie wpływów USA, co – jak ironizuje – stawia Chiny w mniej komfortowej pozycji. Według niego uspokojenie napięć, zwłaszcza na linii Wenezuela–USA, może szybko obnażyć przesadzony popyt na metale szlachetne.
Spekulant jasno wskazuje swoje cele: złoto poniżej 4000 dolarów za uncję i srebro poniżej 70 dolarów. Choć dziś notowania wciąż utrzymują się wysoko, Zaorski konsekwentnie trzyma krótkie pozycje. Jego zdaniem realne zużycie srebra w przemyśle wzrośnie, ale uwolnienie podaży i normalizacja nastrojów „wyprostują wykresy”, które ostatnio bardziej przypominały parabolę niż zdrowy rynek.
Po historycznych wzrostach w 2025 roku, gdy złoto i srebro ustanawiały rekordy, Zaorski widzi nie okazję do dalszej hossy, lecz sygnał ostrzegawczy. Czy kontrariański scenariusz znów się sprawdzi? Rynek wkrótce zweryfikuje tę odważną tezę.
Rafał Zaorski po raz kolejny ustawia się pod prąd rynkowych emocji. Znany spekulant otwarcie deklaruje, że w styczniu 2026 roku spodziewa się wyraźnej korekty na rynku złota i srebra. Jego zdaniem ostatni rajd cenowy był efektem świątecznej niskiej płynności, narracji wojennych oraz krótkoterminowej paniki inwestorów. „Kupuj plotki, sprzedawaj fakty” – przypomniał na platformie X, wskazując, że euforia zaczyna przypominać klasyczną bańkę spekulacyjną.
Zaorski zwraca uwagę na geopolitykę i nierówny dostęp do zasobów srebra. Największe złoża znajdują się w Amerykach i Australii, czyli w strefie wpływów USA, co – jak ironizuje – stawia Chiny w mniej komfortowej pozycji. Według niego uspokojenie napięć, zwłaszcza na linii Wenezuela–USA, może szybko obnażyć przesadzony popyt na metale szlachetne.
Spekulant jasno wskazuje swoje cele: złoto poniżej 4000 dolarów za uncję i srebro poniżej 70 dolarów. Choć dziś notowania wciąż utrzymują się wysoko, Zaorski konsekwentnie trzyma krótkie pozycje. Jego zdaniem realne zużycie srebra w przemyśle wzrośnie, ale uwolnienie podaży i normalizacja nastrojów „wyprostują wykresy”, które ostatnio bardziej przypominały parabolę niż zdrowy rynek.
Po historycznych wzrostach w 2025 roku, gdy złoto i srebro ustanawiały rekordy, Zaorski widzi nie okazję do dalszej hossy, lecz sygnał ostrzegawczy. Czy kontrariański scenariusz znów się sprawdzi? Rynek wkrótce zweryfikuje tę odważną tezę.

